Informacje

Szkoła kosmetyczna – uczy czy do nauki zniechęca?  Szkoła kosmetyczna – uczy czy do nauki zniechęca? Hot

Właścicielki gabinetów często narzekają na poziom umiejętności dziewczyn, które przyszły do salonu na praktykę zaraz po ukończeniu szkoły kosmetycznej. Uczennice kształcące się w szkołach kosmetycznych skarżą się na niski poziom nauczania.

Właścicielki gabinetów często narzekają na poziom umiejętności dziewczyn, które przyszły do salonu na praktykę zaraz po ukończeniu szkoły kosmetycznej. Uczennice kształcące się w szkołach kosmetycznych skarżą się na niski poziom nauczania. Nauczyciele na brak zaangażowania wśród swoich studentek. A prawda jest taka, że co roku przybywa na polskim rynku kosmetyczek, które choć mogą pochwalić się dyplomem, to praktycznymi zdolnościami już nie bardzo. Kto lub co jest temu winne?

Malujemy paznokcie, nakładamy maseczki

Marnej wiedzy absolwentek kończących szkołę kosmetyczną często winne są one same. Nawet najlepszemu nauczycielowi nie uda się wmusić wiedzy w leniwą studentkę, która pojawiła się w szkole z przypadku. Jeśli kończymy szkołę tylko po to, by zyskać papierek, to tym bardziej w takim zawodzie jak kosmetyczka, nie mamy co szukać. Tutaj praktyczna wiedza jest najistotniejsza. A jak się okazuje, wśród przypadkowych studentek częstym powodem wybrania studiów kosmetologicznych jest bardziej chęć dodatkowego upiększenia się podczas zajęć niż zdobycie konkretnych umiejętności. 

Wiele osób podjęło studia kosmetologiczne, ponieważ wydawało im się , że to będą trzy lata spędzone na malowaniu paznokci i nakładaniu maseczek. Po czym okazało się, że nawet to ich nie bawi, ale wydały tyle pieniędzy, że nie rezygnowały, tylko ciągnęły to dalej. Nie uczyły się, prześlizgiwały przez egzaminy, kombinowały....efekt opłakany. Niestety niektóre z nich pracują w tym zawodzie...

„Szkoła óczy”

Ale nie tylko niechęć do nauki jest powodem marnego przygotowania do zawodu. W dużej mierze, jak przyznają studentki, jest to także wina szkół kosmetycznych, w których poziom nauki często bywa po prostu żenujący. Nauczycielki nie przykładają wielkiej wagi do właściwego nauczania zawodu, nie rzadko pozostawiając uczennice same sobie. Na koniec nauki zaś, bez względu na prezentowane przez studentki umiejętności, każdej wystawiają ocenę dobrą lub bardzo dobrą. 

Ja jestem uczennicą jeszcze i uważam, że to również w dużej mierze wina szkoły.(...)U mnie wygląda to tak, że coś zostanie pokazane, potem Pani siada sobie w kącie i każe nam to wykonać na koleżankach. Nieważne czy robimy to dobrze czy źle. Żadnych wskazówek czy przeciwwskazań.

Studentki same przyznają, że wiedza serwowana w szkołach kosmetycznych nie jest wystarczająca. Edukować więc trzeba się również na własną rękę lub „wymuszać” dodatkową wiedzę od powściągliwych nauczycieli.

Jeśli chcemy się nauczyć, to trzeba od szkoły (wykładowców) wymagać i zdobywać informacje z innych źródeł (Internet, czasopisma branżowe). Trzeba też przygotowywać się do zajęć, żeby wiedzieć jakie pytania zadawać, jeśli ma się jakieś wątpliwości. Nauczyciele są dla uczniów/studentów, bo przecież to uczniowie płacą na ich pensje.

Winna dyrekcja

Niestety wykładowcy sami nie ustalają programu, jaki realizuje się na zajęciach. Poza tym często odgórnie są zmuszani do akceptowania niedociągnięć studentów i nie wymagania od nich zbyt wiele. Jedna z nauczycielek uczących w szkole kosmetycznej opowiada, jak często wyglądają realia wykładowców szkół kosmetycznych:

Nauczyciel zarabia w zależności od tego jaki ma stopień, na początek, jeśli ma magistra i przygotowanie pedagogiczne to 800 zł na rękę. Przyznacie, że tyle można zarobić w sklepie spożywczym... Każdy uczeń, który nie zda do kolejnej klasy, nie zaliczy roku itd. to uczeń stracony. Jeśli odpada takich więcej, nauczyciel mniej zarobi. Odbiera mu się godziny. Ja takim sposobem w pewnym momencie zarabiałam na rękę 416 złotych po 8 latach studiów, przyznacie, że jest to mało motywujące do pracy. Na koniec roku okazuje się, że uczniów jest o wiele mniej i łączy się klasy - efekt, co najmniej jeden nauczyciel traci pracę. Nauczyciel często wybiera, czy przepuścić takiego lenia i mieć na życie, czy działać zgodnie z własnym sumieniem i stracić część pensji. 

Szkół kosmetycznych jest coraz więcej, uczniów coraz mniej. Efekty są jasne. Nauczyciele zmuszani do utrzymania jak największej liczby studentów na roku, przepuszczają nawet tych, których wiedza jest nie wystarczająca. Studenci więc wykorzystują sytuację i zdobywanie wiedzy zrzucają na drugi plan. Do gabinetów trafia coraz mniej wykwalifikowanych praktykantek. Czy w takim razie taka nauka „po łebkach” wciąż ma sens? I co najważniejsze, kto w rzeczywistości wychodzi na tym najgorzej?


Czytano: 2998
Ilość publikacji: 72
  Artykuł miesiąca:
  Wyróżnienia:
O autorze: Z wykształcenia i z pasji dziennikarka oraz wizażystka. Obsesyjnie zakochana w pięknym makijażu, barwnej Hiszpanii i psich pieszczotach.


POLECAMY
więcej artykułów autora Kinga Gawryszewska
POLECAMY
więcej artykułów z tej kategorii


Oko w oko
Cellulit - Kobieca zmora
Oko w oko
Lasery w kosmetologii - zmiany barwnikowe-tatuaże
Oko w oko
E-papieros w gabinecie?
Oko w oko
Lek na stawy pobudza porost włosów
Oko w oko
Mezoterapia – przegląd metod
Oko w oko
Witaminy niezbędnym elementem diety
Oko w oko
Historia peelingów chemicznych
Oko w oko
Rola podologa w pielęgnacji stopy cukrzycowej
Oko w oko
Mleko acidofilne w walce z trądzikiem pospolitym
Oko w oko
Otyłość przenoszona  drogą kropelkową?
Oko w oko
Dlagabinetow.pl - wprowadź nowe zabiegi, zdobądź kwalifikacje i narzędzia - szkolenia i maszyny
Oko w oko
Czy nowości w salonie kosmetycznym są potrzebne?
Oko w oko
Bieżące zaopatrzenie Twojego gabinetu
Oko w oko
Jak rozmawiać z klientami salonów?
Oko w oko
Nowa kampania Noble Lashes z Joanną Jabłczyńską
Oko w oko
Wrocławscy naukowcy mogli wyłudzić ponad 1,7 mln zł
Oko w oko
Przynano stypendia dla młodych badaczy
Oko w oko
Coraz gorzej na uczelniach
Oko w oko
Szansa dla twórczych kosmetologów - innowacje
Oko w oko
Która uczelnia jest najlepsza na świecie?
  Forum